„Moglibyśmy zrobić to lepiej” – powiedziała. Tak też zrobili. To, co zaczęło się od frustracji, przekształciło się w firmę zajmującą się sprzętem outdoorowym, zbudowaną wokół jednego prostego pomysłu: jeśli ludzie zaufali czemuś, powierzając swoje życie w dziczy, powinno to faktycznie zasługiwać na to zaufanie. Zanim urodził się Eli, firma była stabilna. Gdy Eli skończył cztery lata, firma kwitła.
Gdy skończył pięć lat, Sarah odeszła. Zniknęła podczas samotnej wędrówki w sierpniowy wtorek. Zespoły poszukiwawcze przeczesywały góry przez wiele dni, a potem tygodni. Żadnego ciała. Żadnego sprzętu. Żadnego ostatecznego śladu, gdzie się udała. Na początku Jack żył poszukiwaniami. Potem czekaniem.