Mój syn odprowadził zagubioną dziewczynkę do domu. Kobieta, która otworzyła drzwi, była moją zmarłą żoną.

Rozpadła się na kawałki. Najpierw zniknęła łagodność w jej oczach. Potem ból. Potem ostrożna niepewność, którą nosiła jak drugą skórę od tygodni. To, co pozostało pod spodem, było twardsze. Ostrzejsze. Bardziej zmęczona, niż się spodziewał. Rosalind – Claire – najpierw odwróciła wzrok. Potem zaśmiała się pod nosem. Nie dlatego, że było to śmieszne.

Ponieważ najwyraźniej nie pozostało jej nic innego do roboty. „Przetestowałeś mnie – powiedziała. Jack wpatrywał się w nią. „Wprowadziłaś się do mojego domu Claire potrząsnęła głową z goryczą. „Oddałam ci twoją rodzinę To było jak policzek. Jack wyprostował się. „Dałaś mojemu synowi kłamstwo Zacisnęła szczękę.