Mój syn odprowadził zagubioną dziewczynkę do domu. Kobieta, która otworzyła drzwi, była moją zmarłą żoną.

Claire wzdrygnęła się. Ale Jack nie przestał. „Nie można budować rodziny z czyjegoś smutku Claire nie odpowiedziała. Ponieważ nie mogła. Potem rozległo się pukanie do drzwi. Nie głośne. Nie agresywne. Po prostu stanowcze. Claire zamknęła na chwilę oczy. Kiedy otworzyła je ponownie, walka już z niej uszła. Jack cofnął się. Spojrzała na niego jeszcze raz.

Przez jedną dziwną, straszną sekundę na jej twarzy nie było już Sary. Tylko Claire. Tylko kobieta, która zbyt długo pragnęła życia, które należało do kogoś innego. Potem przeszła obok niego i otworzyła drzwi. Na zewnątrz stał Adrian, a za nim dwóch policjantów. Nikt potem nie mówił zbyt wiele. Willow zaczęła płakać, kiedy wyprowadzili Claire.