Myślał, że jest sam na lodzie – dopóki nie pojawił się gigantyczny mors

„Ruszać się! – krzyknął jeden z mężczyzn. „Brać towar! Za późno. Ze zbocza nadjechała linia oficerów na skuterach śnieżnych, ustawiając się w wyćwiczonym szyku. Ich silniki ryczały, gdy szybko się zbliżali. Jeden z kłusowników uciekł.

Inny chwycił torbę i próbował uciekać, ale poślizgnął się na śniegu. Caleb osłonił oczy, gdy flara rozświetliła niebo, kąpiąc obóz w ostrym, czerwonym świetle. Flara syczała nad nimi, rzucając cienie, które tańczyły po zniszczonych namiotach i rozbitych skrzyniach.