Sąsiedzi wzdrygnęli się, ale nic nie powiedzieli. Ich brawura osłabła pod jego spojrzeniem. Policjant obok niego odchrząknął. „To ostatnie ostrzeżenie. Nie zbliżajcie się do jego posesji. Jeśli jeszcze raz tam wejdziecie, zostaniecie oskarżeni”
Para splunęła, mruknęła pod nosem, po czym zawróciła w kierunku swojego domu, a ich jaskrawe, poplamione włosy zalśniły w popołudniowym słońcu. Arthur pozostał przy bramie, dopóki ich głosy nie zniknęły za żywopłotem.