Hałas był teraz przeszywający, ból i panika zlały się w jedno. Wtedy szczeniak zrobił coś, czego nikt z nich się nie spodziewał. Zamilkł. Całkowicie nieruchomo. Tylko na sekundę. Potem – trzask! – uderzył całym ciałem w drzwi klatki. Zatrzask pękł.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, zwierzę rzuciło się do ucieczki. Przebiegł obok funkcjonariusza, przemknął pod barierką i wbiegł na żwir. „Hej! Zatrzymaj tego psa!” ktoś krzyknął. Ale szczeniaka już nie było. Smuga brązowo-białej sierści znów skoczyła prosto na barierki.