Jej nogi się chybotały. Słowa jej się plątały. Oblała testy, których nawet nie rozumiała. Funkcjonariusze wymienili jeszcze jedno spojrzenie. Dla Clare było to nierealne – jakby patrzyła, jak przegrywa kłótnię, o której nie miała pojęcia.
Została umieszczona z tyłu samochodu patrolowego, podczas gdy kierownik stał na chodniku, blady i roztrzęsiony, z rękami złożonymi przed sobą, jak ktoś czekający na wyrok. Na posterunku Clare pozwolono na jeden telefon. Zadzwoniła do Daniela. Odebrał po trzecim dzwonku. „Daniel – powiedziała i nienawidziła tego, jak niepewnie brzmiał jej głos.