Owszem, brała przepisane leki, ale nic poza tym. Ktoś musiał to tam umieścić. Funkcjonariusze wymienili spojrzenia, które natychmiast rozpoznała. Nie niedowierzanie. Gorzej. Spojrzenie, które ludzie rzucają, gdy myślą, że coś sobie wyjaśniasz.
„Proszę pani – powiedział jeden z nich, miarowy i zmęczony – paczka została znaleziona na podłodze obok pani torby. Widziało ją wielu pracowników. Była pani wyraźnie upośledzona. Nie twierdzimy, że jest pani przestępcą. Mówimy, że tak to wygląda” „Nie tak działają dowody – warknęła Clare, teraz ostrzej. „Nie wyglądasz na winnego. Jesteś albo nie jesteś