Teraz pasowało. Czuła się stabilnie. Czysta. W pełni sobą. Były dni, kiedy wciąż czuła echo tego wszystkiego – niedowierzanie, izolację – ale to już nie było jej własnością. Nie kształtowało już jej wyborów. Nie czuła triumfu. Czuła się skończona. Życie przed nią nie było nagrodą. Było po prostu jej. I nikt już nigdy nie spróbuje jej go odebrać.