To nie było przestraszone zwierzę przystosowujące się do zmian. Strach nie tłumaczył słabości, drżenia, zapaści. Cokolwiek było z nim nie tak, żyło głębiej niż nerwy czy pamięć. To było zapisane w jego ciele i było tam od jakiegoś czasu.
W domu pies wymiotował niemal natychmiast po wypiciu wody. Kilka minut później spróbował ponownie i znów zwymiotował. Sam sprzątał w milczeniu, serce mu się krajało, gdy schemat powtarzał się z niepokojącą konsekwencją.