Zawsze najpierw pojawiało się pytanie. Takie, które brzmiało nieszkodliwie. Takie, które ludzie pomijali, ponieważ szczera odpowiedź wymagała wysiłku, odpowiedzialności i ryzyka. Sam nauczył się ufać temu pierwszemu pytaniu bardziej niż zaprzeczeniom, które po nim następowały.
Potem pojawił się wzorzec. Podobne objawy. Podobny język. Podobne wyniki. Wystarczająco dużo powtórzeń, by sugerować intencję, a nie przypadek. Sam budował całe śledztwa w oparciu o mniej niż to i poczuł, jak budzą się w nim stare instynkty.