Szeptano o korzyściach. Szybsze zabijanie. Ściślejsza kontrola. Agresja, którą można dowolnie włączać i wyłączać. Sam czytał komentarze powoli, czując, jak zaciska mu się żołądek. To nie były plotki o doskonałości treningu. To były dyskusje o manipulacji.
Najbardziej wyróżniało się to, czego tam nie było. Nigdzie nie wymieniono nadzoru weterynaryjnego. Żadnych dzienników leczenia. Żadnych licencjonowanych specjalistów podpisujących się. Tylko niejasne odniesienia do „protokołów” i „cykli”, słowa zaprojektowane tak, aby brzmiały legalnie, ale tak naprawdę nic nie znaczyły.