Następnego ranka przyniosła taśmę mierniczą. Emma obserwowała z łóżka, jak jej matka rozciąga metalowy pasek od rogu do rogu, mamrocząc pod nosem liczby. Lucy zmierzyła sypialnię, potem wąski korytarz za nią, a następnie mały pokój gościnny po drugiej stronie, zapisując liczby na odwrocie koperty.
Kiedy położyła wstępny szkic na skserowanym planie piętra, który dał jej agent nieruchomości, rozbieżność była niewielka, ale niezaprzeczalna. Pokój gościnny był płytszy niż powinien o kilka centymetrów. Wystarczająco dużo, by to zauważyć. Wystarczająco, by ukryć coś między dwoma zwykłymi pokojami.