Ktoś nalał wody. Ktoś inny skomentował jedzenie. Rozmowa wyglądała jak w poczekalni – wszyscy byli obecni, ale nikogo nie było. Diane weszła jako ostatnia, gdy wszyscy już usiedli, a pokój dostosował się do jej przybycia. Podziękowała wszystkim za przybycie i powiedziała, że kocha tę rodzinę. Podniosła teczkę z kredensu.
Przez kilka minut mówiła o minionym roku, stracie matki i ciężarze zarządzania majątkiem podczas żałoby. Jej głos łamał się dokładnie w odpowiednich miejscach, a Sarah poczuła, jak przechodzi przez nią coś zimnego i klarownego. Diane powiedziała: „Mam coś, czym musimy się zająć” Podniosła teczkę do góry.