Udziela schronienia starszej kobiecie podczas burzy śnieżnej – następnego dnia pojawia się milioner i wszystko się zmienia..

Śnieg potrafił złagodzić świat, pomyślała Lauren, nawet gdy jej klatka piersiowa była napięta i niespokojna. Za oknami domku płatki dryfowały na boki na wietrze, zacierając granicę między lasem a niebem. Na początku prawie przegapiła ten dźwięk, delikatne stukanie połknięte przez burzę.

A potem to zobaczyła – gałka jej drzwi wejściowych obracała się, jakby ktoś próbował wejść z zewnątrz. Lauren pomyślała o włamywaczach, wykorzystujących śnieżycę. Chwyciła pogrzebacz leżący w pobliżu kominka. Serce waliło jej jak młotem, oddech był płytki, Lauren wiedziała, że jest przygotowana na najgorsze!

Palce Lauren zacisnęły się na framudze drzwi, małe, nieświadome zabezpieczenie przed zimnem i niespodziewanym. Wewnątrz, za nią, trzaskał ogień. Kiedy jednym gwałtownym ruchem przekręciła klamkę, osoba na zewnątrz, opatulona przed zimnem, podniosła nagle wzrok. Sprawiło to, że serce Lauren zaczęło bić szybciej..