„Czasami jestem trochę zagubiona – dodała Mabel, prawie do siebie. Zaśmiała się lekko i szybko. „Głupie, prawda? Dobrze, że Charles się mną zajmuje, oprócz wszystkich spraw związanych z posiadłością. Więc się nie martwię Machnęła ręką, zbywając go, choć jej wzrok powędrował w stronę okna.
Lauren zaproponowała więcej herbaty, zachowując spokojny ton. Mabel przyjęła kolejne podziękowanie, pogrążając się w rozmowie o ogrodach z młodości i dawno zapomnianych przepisach. Coś pozostało jak na wpół usłyszana nuta, ale blask ognia wygładził ją, na razie