Udziela schronienia starszej kobiecie podczas burzy śnieżnej – następnego dnia pojawia się milioner i wszystko się zmienia..

Lauren odsunęła się, gestem zapraszając go do środka. Ostrożnie strzepnął śnieg z płaszcza i skinął głową w podziękowaniu. Mabel poruszyła się w fotelu przy kominku, zsuwając z siebie koc. Charles natychmiast uklęknął obok niej, mrucząc: – Ciociu Mabel, tu jesteś. Jak udało ci się tak daleko zabłądzić? Zabierzmy cię bezpiecznie do domu” Jego troska otuliła pokój niczym koc.

Jego wdzięczność płynęła z łatwością. „Byłaś darem niebios, ogrzewając ją w tym bałaganie – powiedział Charles do Lauren, marszcząc oczy. „Praktyczna w czasie burzy jak mało kto – sam bym tam zwariował” Powiesił starannie swój płaszcz, sprawiając, że chata wydała się większa i bardziej stabilna.