Charles wrócił, płatki śniegu topniały na jego szaliku. „Wszystko gotowe – powiedział jasno. Czy wspomniała, dlaczego opuściła nasz dom? Jego pytanie zabrzmiało lekko, z wplecioną troską. Zaśmiał się: „Wiesz, starsi ludzie często coś mieszają”
Lauren potrząsnęła głową, utrzymując równy ton. Charles przyglądał się jej uważnie, uśmiechając się miarowo, jakby odmierzając przestrzeń między słowami. Mabel milczała, pozwalając mu kierować. Ogień trzaskał, podkreślając ostrożny taniec rozmowy.