Udziela schronienia starszej kobiecie podczas burzy śnieżnej – następnego dnia pojawia się milioner i wszystko się zmienia..

Racjonalnie rzecz biorąc, nic nie stało na przeszkodzie. Charles wydawał się oddany Mabel, bezpiecznej pod jego opieką. Lauren wmawiała sobie, że to rodzinna dynamika, nic więcej – siostrzeniec postępujący właściwie wobec ciotki. W domku było ciepło, zwyczajnie, a burza na zewnątrz była już tylko wspomnieniem.

Jednak jej ciało napięło się, ramiona ściągnęły się, a w klatce piersiowej pojawił się znajomy supeł. Zauważyła Charlesa odpowiadającego za Mabel, kończącego jej pół zdania z delikatną pewnością. „Miała na myśli ogród w domu – powiedział, gdy Mabel przerwała. Niepokój Lauren pogłębiał się, cichy, ale uporczywy.