Kompas nie był wymieniony wśród rzeczy Adama. Nie było też portfela ani telefonu. Jego pytania spotkały się z niejasnym wzruszeniem ramion. „Musiał zostać wyrzucony” – powiedział ktoś. „Rzeczy giną” Vance wiedział lepiej. Pracował przy zbyt wielu scenach. Czuł, że coś jest nie tak, ale nie mógł tego udowodnić, choć bardzo się starał.
Przez dwa lata Vance zmagał się z wściekłością i wstydem. Obwiniał się, że nie starał się wystarczająco mocno, że nie dotarł do syna wcześniej. Przeklinał też bezimienną osobę, która wciągnęła Adama w coś, co skończyło się tragicznie. Wina tkwiła między nimi, nawet gdy jeden z nich odszedł.