Zacisnęła dłonie razem, ściskając je mocno, jakby mogła utrzymać się razem dzięki samej sile. „To dobry człowiek” – wyszeptała pod nosem, próbując uziemić się w życiu, które zbudowali. Ale strach zapuścił korzenie, rozprzestrzeniając się jak pęknięcia pod wszystkim, co myślała, że wie.
Prawda napierała na nią z ciężarem nie do zniesienia: wszystko, co kiedyś wydawało się solidne – jej małżeństwo, jej zrozumienie Jake’a i ich przyszłość – teraz drżało na niepewnym gruncie. Nie wiedziała, co się z nim stało. Nie wiedziała, o co został oskarżony. A co najgorsze, nie wiedziała już, w co wierzy.