Młodszy oficer zamknął swój notatnik z cichym trzaskiem. „Dziękuję, pani Thompson. Wyjdziemy, aby potwierdzić dopasowanie” Potwierdzić dopasowanie. To zdanie odbiło się echem w jej głowie jak dzwonek ostrzegawczy. Pasuje do czego? Albo do kogo? Jej palce zadrżały gwałtownie, a strach wzrósł.
Funkcjonariusze opuścili pokój, a pielęgniarki natychmiast stały się bardziej spięte. Ich ruchy wyostrzyły się, szepty nasiliły, a powietrze zdawało się gęstnieć w oczekiwaniu. Sandra obserwowała ich niespokojne spojrzenia w kierunku korytarza, czując, jak jej własna panika przeradza się w nieznośny ucisk, duszący ją i gotowy do rozlania się.