Mama nie ma pojęcia, dlaczego lekarze każą tacie odejść – jest przerażona tym, co się..

Jake podszedł do kołyski, podnosząc noworodka drżącymi rękami. Dziecko mrugało do niego, zupełnie nie przejmując się burzą, która szalała wokół nich. Ramiona Jake’a trzęsły się, gdy trzymał maleńkie ciałko blisko siebie, przytłoczony ulgą, że mu zaufano i ponownie połączył się z rodziną, którą cenił.

Sandra wyciągnęła rękę, delikatnie muskając jego ramię. „Przepraszam, że w ciebie wątpiłam – wyszeptała, a jej głos się załamał. Jake potrząsnął głową ze łzami w oczach, upierając się, że miała wszelkie powody, by się bać. Pochylili się do siebie, dotykając się czołami, pozwalając wspólnemu strachowi rozpuścić się w coś łagodniejszego, silniejszego, bardziej szczerego.