Szafka Richarda pozostała nietknięta, jego lista obecności nie zawierała nic poza słowem „nieobecny” Niepokój stał się zbyt duży, by Shirley mogła go zignorować. Musiała sama przekonać się o prawdzie. Po szkole poszła do domu Hale’ów. To był tylko piętnastominutowy objazd, ale każdy krok wydawał się śliski ze strachu.
Nawet nie wiedziała, czego się spodziewała, może Richard otworzy drzwi, zawstydzony, ale bezpieczny. Może jego mama uśmiechnie się i wszystko wyjaśni. Zamiast tego dotarła do cichego podjazdu. Żaluzje były zaciągnięte.