Jej włosy były spięte w błyszczący kok, a ona sama nosiła się z cichym autorytetem kogoś przyzwyczajonego do uwagi, nie desperackiej, dramatycznej, ale naturalnej, dopracowanej prezencji osoby, która należała do magazynów, a nie licealnych sal gimnastycznych. „Kto to jest?” – szepnął jeden z uczniów. „Czy ona jest sławna?” – zapytał inny, z szeroko otwartymi oczami.
„Wygląda, jakby zeszła z wybiegu – mruknął ktoś w pobliżu miski z ponczem. Każda głowa się odwróciła. Nawet DJ przypadkowo zmniejszył głośność. Wtedy obok niej pojawił się Richard Hale. Szepty natychmiast się zmieniły. „To… Richard?” mruknął z niedowierzaniem jeden z chłopców. „Nie ma mowy – to nie może być on” – powiedziała dziewczyna, pochylając się do przodu, by lepiej mu się przyjrzeć.