Pokój zdawał się naturalnie robić miejsce, gdy szedł, a jego kroki były niespieszne i pewne. Kiedy do niej dotarł, powietrze w sali gimnastycznej stało się dziwnie nieruchome. „Shirley – powiedział cicho, jego głos był bardziej stabilny niż kiedykolwiek słyszała. „Zatańczysz ze mną?” Nawet się nie zawahała. „Tak
Tyler zamrugał zdezorientowany, ale Shirley rzuciła mu przepraszające spojrzenie, zanim pozwoliła Richardowi poprowadzić ją na parkiet. Jego dłoń była ciepła i pewna, a ona po raz pierwszy od wielu dni poczuła, że jej oddech się uspokaja. Kołysali się w ciszy przez kilka chwil, zanim w końcu wyszeptała: „Ta kobieta… kim ona jest?”