Zabrali mnie i pojechali prosto do mojej ciotki. Chcieli, żebym wyjechała na trochę z miasta. Gdzieś, gdzie będzie spokojniej Shirley zamrugała. „A policja? Byli w szkole. Ludzie myśleli… – Potrząsnął głową. „Nigdy nie przyszli do naszego domu. Cokolwiek to było, nie chodziło o mnie. Mogło to być jakieś spotkanie, jakaś kampania… po prostu złe wyczucie czasu
„Wszyscy zakładali, że ma to związek ze mną, ale tak nie było – westchnął. „Więc byłeś bezpieczny przez cały czas? – szepnęła. „Bezpieczny i niesamowicie znudzony – powiedział Richard z cichym śmiechem. „Głównie jedząc płatki śniadaniowe, grając w gry wideo i udając, że nie słyszę, jak moi rodzice kłócą się o to, czy szkoła dopuściła się zaniedbania – dodał Richard.