„Moja ciotka w końcu wyciągnęła mnie z domu, ponieważ, cytuję, wyglądałem jak 'smutny ziemniak'” Shirley parsknęła, a w jej klatce piersiowej zrobiło się ciepło. Richard uśmiechnął się: – Nie przemieniła mnie – powiedział łagodnie. „Przypomniała mi tylko, że nie muszę się cały czas w sobie zamykać. Reszta… musiałem wybrać. Musiałem się pokazać Oczy Shirley złagodniały. „Naprawdę się cieszę, że to zrobiłeś
Spojrzał na nią, spokojny i wdzięczny. „A ja naprawdę się cieszę, że ktoś za mną tęsknił Wokół nich szepty złagodniały. Łobuzy unikały patrzenia na niego. Pretendenci do tytułu króla balu nagle nie wydawali się tak pewni siebie. Shirley poczuła, że wczuwa się w tę chwilę, coś ciepłego rozkwitło pod jej żebrami.