Piosenka ucichła, a tłum powoli powrócił do swoich rozmów, choć wiele oczu wciąż skupiało się na Richardzie. Dręczyciele skulili się w pobliżu tła fotograficznego, szepcząc i spoglądając na siebie z głośnymi, przesadnymi szyderstwami. Amber stała razem z nimi, potrząsając włosami, jakby była właścicielką nocy. Chase, jej równie obleśny odpowiednik, uśmiechał się, gdy tylko złapał wzrok Richarda.
Shirley poczuła, jak dłoń Richarda rozluźnia się. „Wszystko w porządku? – zapytała łagodnie. Richard skinął głową. „Tak. Myślę, że skończyłem się ukrywać.” Podszedł do grupy spokojnym, niespiesznym krokiem. Rozmowa ucichła, gdy tylko się zbliżył. Amber skrzyżowała ręce. „No proszę, kto postanowił zmartwychwstać Chase prychnął. „Ubrany jakby myślał, że gra w filmie