Energia wokół niej zmieniła się i natychmiast to poczuła. Chase wydał z siebie krótki, niezręczny śmiech, taki, jakiego ludzie używają, gdy próbują udawać, że się nie przejmują. „Nieważne – mruknął, machając ręką, jakby Richard nie był wart uwagi. Ale kiedy się rozejrzał, reakcja nie była taka, jakiej się spodziewał, żadnych skinięć głową, żadnych uśmieszków, żadnego wsparcia.
Tylko rosnąca kolekcja niezadowolonych spojrzeń. To było subtelne, ale druzgocące. Uczniowie, którzy zawsze kręcili się w pobliżu łobuzów, cofnęli się o krok. Ktoś złożył ręce. Inny spojrzał w dół na swoje buty. Przestrzeń poszerzyła się, nie dramatycznie, ale na tyle, by pokazać, że coś zmieniło się w grawitacji pomieszczenia. Po raz pierwszy Chase wyglądał na niepewnego.