Zmusił się do małego uśmiechu, skinął głową i cofnął się, zanim zdążyła wyjaśnić dalej. Mógł na tym poprzestać. Powinien był na tym poprzestać. Ale coś, może potrzeba udowodnienia, że nie jest tak żałosny, jak mówili ludzie, popchnęło go do spróbowania jeszcze raz. Następnego ranka podszedł do Millie Harper.
Millie nie była z natury niemiła, ale otaczały ją dziewczyny, które uwielbiały dołować innych. W chwili, gdy Richard podszedł do jej szafki, jej przyjaciółki wyprostowały się, uśmiechając się w oczekiwaniu. „Millie? – zapytał cicho. „Może chciałabyś pójść z nim na bal – przerwała mu śmiechem, który nie miał być złośliwy, ale i tak tak wylądował.