Potem warknęła. To nie był ostrzegawczy warkot. Był gardłowy. Głęboki. Surowy. Jej ciało napięło się, mięśnie zwinęły. Goście przy szybie wzdrygnęli się, gdy zrobiła dwa szybkie kroki do przodu, obnażając zęby i wpatrując się w zbliżających się ludzi.
Jamie próbował ruszyć do przodu, ale ktoś go powstrzymał. „To mój pies! – zawołał. „Proszę! To Nibbles!” Ale nikt nie pozwolił mu podejść bliżej. Wewnątrz wybiegu Nibbles stał zamrożony. Jego ogon opadł. Krzyknął raz, zdezorientowany, wysoki dźwięk – i uciekł od stóp Meery.