Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

Spojrzałam na niego. Wciąż stał dokładnie tam, gdzie stał, ręce po bokach, oczy spokojne. „Zostań tutaj – powiedziałem. „Nigdzie się nie ruszaj Przytaknął, natychmiast i zgodnie, jakby to polecenie miało sens. To było to. Żadnych kłótni. Żadnej irytacji. Wahałam się sekundę dłużej niż powinnam.

Wystarczająco długo, by poczuć ciężar mojej odznaki na piersi. Potem moje radio znów trzasnęło – tym razem pilnie – i instynkt wziął górę. Pobiegłem z powrotem do radiowozu i odjechałem z cichym chrzęstem opon, gdy przyspieszyłem. Przez całą drogę moje myśli krążyły wokół niego.