Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

Kto odpowiada na pytania, tak naprawdę na nie nie odpowiadając? A kto znika bez pozostawienia śladu? Wmawiałem sobie, że to nic takiego. Zmęczony człowiek. Nocny pracownik, który nie ma gdzie się podziać. Chodzenie nie było nielegalne. Bycie wyczerpanym nie było nielegalne. Wciąż jednak jedna myśl nie dawała mi spokoju: jeśli był niewinny, zobaczę go ponownie. A jeśli nie, to oznaczało coś zupełnie innego.

Dostarczyłem bandytę na posterunek tuż przed świtem. Zamilkł w chwili, gdy zdejmowano mu kajdanki, a jego oczy błądziły, jakby już kalkulował, w jakie kłopoty się wpakuje. Inni zabrali go z powrotem na przesłuchanie. Ktoś poklepał mnie po ramieniu i powiedział, że dobrze się spisałem. Inny oficer mruknął, że może to wreszcie da nam coś do roboty.