Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

Powinienem był przekazać zeznania już wtedy. Powinienem był je zarejestrować, dołączyć do akt sprawy, zrobić to zgodnie z przepisami. Zamiast tego pojechałem z powrotem na posterunek i minąłem recepcję. Bandyta wciąż był przetrzymywany. Stałem przed pokojem przesłuchań, podczas gdy inny funkcjonariusz kończył pracę. Kiedy wyszli, potrząsnęli głowami.

„Facet jest brudny, ale nie za to. Solidne alibi. Był nagrywany przez kamerę w całym mieście podczas dwóch włamań. Wygląda na to, że złapaliśmy właściwego faceta za niewłaściwe przestępstwo” To powinno być zamknięcie sprawy. Zamiast tego czułem się jak potwierdzenie. Nie usiadłem.