Jego oczy przeszukiwały moją twarz, dzikie i nieostre. „Nie wiem – powiedział, a jego wahanie brzmiało jak kłamstwo. Wtedy drzwi magazynu otworzyły się z trzaskiem. Kroki rozbrzmiały na betonie. „Walter!” krzyknął jakiś głos. „Walter, co się dzieje?
Kierownik zatrzymał się z poślizgiem, z czerwoną twarzą i wściekłością, wpatrując się w kajdanki, radiowóz i mały tłum formujący się za nami. „On jest podejrzany – powiedziałem, trzymając go mocno, gdy mężczyzna – Walter – trząsł się pod moimi dłońmi.