Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

„Nie pamiętam, jak się tam dostałem. Widzę to w wiadomościach i myślę, że to ja. Myślę, że może ja to zrobiłam i nie wiem” Żołądek mi opadł, ale nie na tyle, by mnie powstrzymać. Jeszcze nie. Zamknęłam drzwi, zamknęłam go w środku i pojechałam.

Na stacji zamilkł. Nie był wyzywający. Nie wyrachowany. Po prostu się wypróżnił. Opowiedział historię jeszcze raz, tym razem powoli – zaniki pamięci, budzenie się wiele kilometrów od domu, brud na butach, brak godzin. Powiedział, że zaczął unikać snu.