Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

Powiedział, że boi się samego siebie. Nie przerywałem. Wyszedłem i wyciągnąłem nagrania. Kamery w pobliżu jego domu. Rogi ulic. Słupy drogowe. I to było to. Noc po nocy, Walter wychodzący z domu. Lunatykując.

Nie skradając się. Nie obserwując domów. Po prostu szedł naprzód, ze spuszczoną głową i nieobecnym wzrokiem. Czasami zatrzymywał się na środku chodnika, jakby zapomniał, dlaczego tam jest. Czasami mocno pocierał twarz, jakby próbował się obudzić.