Mężczyzna idzie 20 mil do „pracy”, aż pewnego dnia podąża za nim gliniarz i widzi dlaczego

Jego ręce drżały, gdy słuchał, ale nie przerywał. Kiedy skończyłam, przełknął ciężko. „Więc… nie sądzisz, że to ja – powiedział. „Nie sądzę, żeby kiedykolwiek tak było” – powiedziałam. Siedział z tym przez chwilę.

Potem cicho: „Co się teraz stanie?” Powiedziałem mu prawdę. Że odpowiedzialni ludzie obserwowali wzorce. Liczyli na to, że będzie szedł dalej. I że gdyby chciał – tylko gdyby chciał – moglibyśmy to powstrzymać.