Po powrocie na zewnątrz Nina sprawdziła kieszenie. Jej notatki ze środka zniknęły. Pamiętała, że wcześniej włożyła mały notatnik do płaszcza. Teraz go tam nie było. Nie miała dowodu, że został zabrany, a jedynie zimną świadomość, że tak się stało. Musiała polegać na pamięci.
Jessa słuchała, jak Nina opisuje wizytę. „Oczywiście pokazali ci dziedziniec – powiedziała. „Chcą, żebyś zobaczyła szczęśliwe dzieci. O to właśnie chodzi Nina powoli skinęła głową. „Personel powiedział, że unikają zakłóceń. Znowu to słowo Jessa prychnęła. „Zakłócenie oznacza wszystko, co sprawia, że liczby skaczą”