W dniu ślubu pies policyjny zagrodził jej drogę – wtedy odkryła rozdzierającą serce prawdę…

Vincent przesunął ciężar ciała przy ołtarzu, niepokój migotał krótko na jego twarzy, zanim go zniwelował. Lucy stała blisko ołtarza wraz z innymi druhnami, a Rex siedział zgrabnie u jej boku. Jego smycz była zapętlona wokół jej nadgarstka, luźna, ale bezpieczna.

Ciche oczekiwanie przetoczyło się przez ławki. Wtedy drzwi się otworzyły. Emma pojawiła się przy wejściu, otoczona światłem i białym materiałem, a jej oddech przyśpieszył, gdy wszystkie twarze zwróciły się w jej stronę. Przez chwilę wszystko było dokładnie tak, jak powinno. Rex stał.