Szczeknął raz. Głośno. Przeszywająco. Papier zatrzepotał. Pudełko przechyliło się i uderzyło o podłogę. W kościele rozległy się westchnienia. „Co się dzieje?” „Czy ten pies powinien tu być? Rex okrążył stół, szczekając ponownie, z nosem przyciśniętym blisko i sztywnym ciałem.
Potem gwałtownie odwrócił głowę i spojrzał Emmie w oczy. Nie poruszyła się. Stała zamrożona w drzwiach, z bukietem przyciśniętym do piersi, z dezorientacją na twarzy, patrząc od gości do Rexa i Lucy, która próbowała go dogonić.