W dniu ślubu pies policyjny zagrodził jej drogę – wtedy odkryła rozdzierającą serce prawdę…

Pokój tuż obok sanktuarium miał być spokojny. Białe ściany. Ciche rozmowy. Niski szelest jedwabiu i nerwowy śmiech. Emma stała przy lustrze w swojej sukni ślubnej, z bukietem opartym o biodro, podczas gdy druhny zebrały się za nią.

Lucy stała najbliżej. Jej partnerka w służbie. Dziś zamieniła mundur na jasnoniebieską satynę, a smycz Rexa była bezpiecznie zapętlona wokół jej nadgarstka. Szedł obok Emmy tak, jak zawsze – przez naloty, nocne zmiany, długie godziny na patrolu. Spokojny. Skupiony. Niewzruszony tłumem. Jako pies policyjny był szkolony do wywierania presji. Dziś było inaczej.