W dniu ślubu pies policyjny zagrodził jej drogę – wtedy odkryła rozdzierającą serce prawdę…

„Rex?” zawołała. Ruszył sprintem w jej stronę. Nie atakował. Pilnie. Dotarł do niej i złapał zębami brzeg jej sukienki – nie mocno, ale wystarczająco mocno, by pociągnąć. Tkanina rozdarła się. W pokoju rozległ się zbiorowy skowyt.

„Hej-!” Emma potknęła się, patrząc w dół z niedowierzaniem, gdy rozdarcie się powiększyło. „Rex, przestań! Ale on tego nie zrobił. Pociągnął ją ponownie do tyłu, w stronę stołu z prezentami. „Zabierz od niej tego psa! Krzyknął Vincent, już odchodząc od ołtarza.