W dniu ślubu pies policyjny zagrodził jej drogę – wtedy odkryła rozdzierającą serce prawdę…

W kościele rozległy się westchnienia. Krzesła miękko skrzypiały, a ludzie cofali się, instynktownie unosząc ręce. „Oddaj mi pudełko – powiedział mężczyzna, teraz z ostrym głosem. „Nikomu nie stanie się krzywda Emma nie ruszyła się z miejsca. Kątem oka Emma zobaczyła, jak Lucy prześlizguje się przez tłum, okrążając go szeroko, uważając, by nie zwrócić na siebie uwagi.

Mężczyzna to zauważył. „Cofnij się – warknął, unosząc nóż na tyle, by pokazać, o co mu chodzi. „Wszyscy. Teraz.” Emma nie ruszyła się z miejsca. „Powiedziałeś, że jesteś tu, by odebrać – powiedziała, głosem spokojnym pomimo drżenia rąk. „Co odebrać?