Emma zaśmiała się raz, ostro i urywanie. Jej wzrok padł na pudełko, po czym powrócił do Vincenta. „Nie doceniłeś mnie. Nie sądziłeś, że to sprawdzę Vincent podszedł bliżej, podniósł ręce, jego głos załamał się pod ciężarem jego własnych wymówek.
„Próbowałem nas chronić. Nie rozumiesz, jak bardzo się pogorszyło Opanowanie Emmy w końcu prysło. „Gdyby zależało ci na naszym bezpieczeństwie, nigdy nie zadawałbyś się z takimi ludźmi jak on Kościół wydawał się teraz mniejszy. Zimniejszy.