W dniu ślubu pies policyjny zagrodził jej drogę – wtedy odkryła rozdzierającą serce prawdę…

W kościele rozległy się westchnienia, gdy Rex przygniótł mężczyznę do ziemi, zaciskając szczęki na jego rękawie, warcząc nisko i zabójczo – niezachwianie, nieubłaganie. Emma stała zamrożona, z zapartym tchem. Jej ślub leżał w kawałkach wokół niej. Jej pies właśnie uratował jej życie. Lucy pojawiła się natychmiast, przyciskając kolano do pleców mężczyzny i wykręcając mu rękę.

„Nie ruszaj się – powiedziała spokojnie. „Naprawdę nie chcesz, żeby cię ugryzł Rex puścił rękaw na tyle długo, by chwycić nóż, podbiegł do Emmy i rzucił go jej pod nogi. Cisza. Ktoś z tłumu przemówił, drżącym głosem. „Zadzwoniliśmy na policję. Kiedy zobaczyliśmy nóż Vincent odsunął się. „Emma, posłuchaj… – Nie – powiedziała. „Ty posłuchaj