„Przyprowadzeniu psa policyjnego – powiedział łagodnie, ale teraz było w tym coś ostrego. „Do wypełnionego kościoła. Głośna muzyka. Grupa ludzi poruszających się dookoła. To… dużo, nawet jak na niego – powiedział, drapiąc się po głowie. „Jest wyszkolony – powiedziała natychmiast Emma. „Widziałaś jak pracuje
„Wiem – odpowiedział Vincent. „Właśnie o to mi chodzi Gestem rozejrzał się dookoła. „To nie jest nalot. To wesele. Kamery, dzieci, ludzie, którzy nie wiedzą, jak zachowywać się przy psach takich jak on. Jeśli zareaguje, nie będzie to w porządku ani wobec niego, ani wobec nikogo innego