Nie było go na ślubie – rodzina wyjechała ze stanu, wysłał przeprosiny i hojny prezent – ale chciał zobaczyć, jak poszło. Ray zaparzył kawę i wyświetlił zdjęcia, prowadząc go przez cały dzień z cichą satysfakcją człowieka, który czuł, że w końcu zrobił coś dobrze. Marcus przewinął powoli. Zatrzymał się na oficjalnym ujęciu.
Ray i Diane przed ołtarzem, Samuel obok niej. Przestudiował je bez słowa, po czym oddał telefon. „Jak on się nazywa? Mąż.” Ray odpowiedział: „Samuel Voss” Marcus obrócił kubek z kawą w dłoniach. „Czym się zajmuje?” „Finansami. Inwestycjami. Niejasne szczegóły, ale wiesz, jacy potrafią być tacy ludzie Ray uśmiechnął się. „Diane wydawała się z tego zadowolona