G. Harmon. Siedziałem z tym nazwiskiem przez trzy dni, zanim wyciągnąłem wątek. Firma konsultingowa zarejestrowana w Delaware, mająca dwa lata, z adresem rozliczeniowym w Chicago. Jedynym dyrektorem był Gerard T. Harmon. Gerard. Nie Gary. Ale data urodzenia na dokumencie założycielskim dokładnie zgadzała się z datą urodzenia mojego męża. Szukałam dalej.
Było jeszcze trzecie nazwisko, które znalazłam później. Ale G. Harmon wystarczyło, by zrozumieć, że to nie był zwykły romans. Sprawy są ludzkie i straszne, a ja przygotowałem się, gdzieś z tyłu mojego umysłu, na taką możliwość. To, na co nie byłem przygotowany, to mężczyzna z drugim, równoległym życiem.